Kwas mlekowy

Konrad biega każdego dnia z samego rana. Wdziewa dresik, zakłada pulsometr i rączo bieży na boisko pobliskiej szkoły. Nie ma w ogóle mowy, by miał zrezygnować ze swojego zwyczaju ze względu na na przykład warunki atmosferyczne. Deszcz czy śnieg mu niestraszne. Podobnie zresztą jeśli o grad chodzi. W mięśniach Konrada co dzień wytwarza się kwas mlekowy. Ale nogi już go nie bolą. Tak było tylko na początku kiedy to każdego dnia cierpiał strasznie ze względu na ból nóg właśnie. Teraz pokonywanie dowolnych dystansów nie sprawia mu większych problemów, bo wyrobił już sobie świetną kondycję. Pomaga mu to również w noszeniu ciężkich worków, w których znajdują się dodatki paszowe. Pracuje on bowiem w gospodarstwie rolnym, w którym hodowane są świnie i często zmuszony jest takie dodatki paszowe dźwigać. Kwas mlekowy w jego mięśniach pewnie aż bulgocze z radości na taki wysiłek. A nie zawsze tak było. Jeszcze jakiś czas temu, wcale nie tak dawno Konrada interesowało co najwyżej leżenie przed telewizorem i gry komputerowe. Nie trzeba chyba zaznaczać, że kondycję miał wtedy o wiele słabszą, a kwas mlekowy rzadko wytwarzał się w jego mięśniach. Mieszkał wtedy z rodzicami, ale pewnego dnia zagrozili mu oni, że jeśli nie pójdzie wreszcie do pracy, to przestaną go utrzymywać. Znalazł wówczas zatrudnienie w gospodarstwie rolnym. Kiedy kazano mu dźwigać dodatki paszowe, okazało się, że niestety musi popracować nad kondycją i wtedy zaczął regularnie biegać. Kwas zaczął powstawać w jego mięśniach. Wyjątkowo duże zakwasy miał w łydkach. Ale z czasem kondycja się poprawiła. Wszystko to dzięki regularności treningów. Nie wiem w sumie czy teraz kiedy biega nadal wytwarza się w jego mięśniach kwas mlekowy. Skoro nic go już nie boli, to może oznacza to, że i kwas mlekowy już nie powstaje. Ale mniejsza o to. Nie jest to chyba tak ważna kwestia. Nie wdawajmy się lepiej w szczegóły.